czwartek, 25 maja 2017

Największy dramat winomana

 Brak wina do wypicia jest największym z dramatów winomana? A gdzie tam! Może to i trochę męczące, trochę uciążliwe, ale do przeżycia. Mało tego! W myśl zasady, że słońce cieszy najbardziej po paru dniach niepogody, niektórzy śmiałkowie okresy wstrzemięźliwości narzucają sobie sami. 

 No to może doprowadza nas na skraj depresji za dużo słabej jakości wina? Skądże znowu! Kiepskie wino ma kilka niepodważalnych zalet. Przede wszystkim bez żalu można wylać je do zlewu. Albo dodać do sosu. A najlepiej dać na proszonych imieninach wścibskiej i nielubianej ciotce. Ciotka w ramach wdzięczności przestanie Was maglować o najbardziej intymne sprawy, a Wy zyskujecie te satysfakcjonującą chwilę tryumfu. Win-win situation.

czyli o winie korkowym słów kilka.


 Prawda jest taka, że nie ma nic gorszego niż 2-4-6 TRÓJCHLOROANIZOL. Brr, okropieństwo! Związek nazwany w skrócie TCA jest wynikiem połączenia się chlorowanej wody i niepozornego grzybka bytującego w korze dębu korkowego (z którego produkuje się korki). Zatem by nie łamać języków, te nieprzyjemne zjawisko nazwano chorobą korkową. 

 Inne typy zamknięcia: korki silikonowe, szklane i kapsle metalowe nie przenoszą choroby. Jednakże wino może zarazić się TCA również poprzez kontakt z zainfekowanymi beczkami czy czipsami dębowymi. Swego czasu głośno było o całej partii korkowego wina Csillag od Gala Tibora, które zamykane jest... nakrętką! 

Czemu to takie odrażające?


 Wino dotknięte taką wadą traci wszystkie swoje walory zapachowe i smakowe. Jest bez smaku i płaskie. Zamiast owoców czy kwiatów uraczysz się osobliwymi aromatami mokrej tektury, zbutwiałej płyty pilśniowej czy brudnej ścierki do podłogi. Pychota! 



czyli o winie korkowym słów kilka.


Co jest w tym wszystkim najgorsze?


  Choroba korka jest wadą nieodwracalną. Na nic się zda napowietrzanie, dekantacja i inne rytuały magiczne. Korkowe wino nie nadaje się do spożycia. Niektórym naprawdę ciężko się z tym pogodzić... Do annałów historii przeszedł Teofil Fukier, żyjący w XIX wieku właściciel słynnej winiarni "U Fukiera", który ratował beczkę "stęchłego" Château Lafite... dolewając do niego Château Margaux!* 


Dlaczego to taki dramat dla winomana?


 Ano dlatego, że najczęściej wada korkowa dopada te wino, na które mamy szczególną ochotę, bądź też takie, które jest dla nas wyjątkowo cenne. Właśnie tego doświadczył Teofil Fukier. Wiesz, takie prawo Murphy'ego wszystkich tych, którzy lubią wino. Jeżeli planujesz ważną uroczystość i chcesz podać wspaniałe wino, to prawdopodobieństwo, że będzie ono korkowe, wzrasta dziesięciokrotnie. Jeżeli cały dzień myślisz o fajniej butelce, którą spróbujesz już dziś wieczorem, uważaj - pewnie będzie korkowa...

czyli o winie korkowym słów kilka.


 Choroba korka to największy z dramatów. Bezapelacyjnie! 


 Cholerstwo atakuje z zaskoczenia i nie sposób przewidzieć, w której z butelek się czai. Przyjmuje się, że dotyka pomiędzy 2% a 10% całej światowej produkcji wina. Pamiętasz jak będąc dzieckiem podekscytowany sięgałeś po cukierek z choinki, który okazywał się tylko pustym błyszczącym papierkiem, wpychanym dla niepoznaki przez starsze rodzeństwo? No właśnie...  Te same emocje towarzyszą otwieraniu korkowej butelki. I najbardziej przybijające jest to, że jeżeli pijasz wino regularnie, Ciebie też w końcu spotka takie rozczarowanie...


*źródło: 
artykuł "U Fukiera: archeologia piwnic" Gabriel Kurczewski w "Magazyn Wino" nr 5 2015r.

1 komentarz:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...