wtorek, 3 stycznia 2017

Winiarska prognoza na 2017 w 3 punktach

  Koniec grudnia to czas refleksji i podsumowań. Nie tylko w życiu realnym. W internecie również pojawiło się bardzo dużo wpisów rozliczających mijający rok. Z początkiem stycznia zostawiamy za sobą to co było i snujemy plany na najbliższe 12 miesięcy. Zastanawiamy się jakie będą, a  od tych co właśnie minęły- odcinamy się. Grubą kreską. 

Jednakże, to co tak ochoczo odcięliśmy, może nam sporo podpowiedzieć o tym co przed nami!


Witamy w  2017 roku!

  Przeanalizowałam statystyki  i zaangażowanie czytelników swojego bloga oraz wszelkich social mediów, w których publikowałam w 2016 roku. Oprócz tego przyjrzałam się zeszłorocznym wpisom innych winnych blogerów i portalu Winicjatywa. Dużo dały mi rozmowy prowadzone "w realu", zarówno z pasjonatami, jak i całkowitymi laikami w temacie wina. Dzięki temu dostrzegłam kilka trendów i ciekawych zjawisk. 

To one ukształtują najbliższy- 2017 rok! 



1) Polskie wina na fali 


   Jednym z dwóch najbardziej poczytnych artykułów, które opublikowałam w 2016 roku, był ten dotyczący Festiwalu Polskich Win i Cydrów (polskie wina i cydry w SPOT).  Wpis ten pobił w statystykach na łeb i szyję również relację z wcześniejszej odsłony festiwalu w 2015 roku (polskie wina i cydry w Poznaniu). Bardzo dużym powodzeniem cieszył się też tekst opisujący wina z Winnicy Turnau (polskie wina- Winnica Turnau w nowym roczniku). 


 Moi koledzy "po piórze", również poświęcili temu zagadnieniu sporo miejsca w sieci. Nie możliwością jest przywołać tu wszystkich blogerów i ich artykułów. Zajrzyjcie jednak do tekstów napisanych przez Nasz Świat Win, czy Winiacza. Jeżeli to nie są entuzjastyczne relacje, to jakie są?


 Największy boom na wina z Polski naszedł na przełomie września i października. Internet oszalał po tym jak Lidl wprowadził na swoje półki wina z serii Polka (produkowane dla niego przez Winnicę Srebrna Góra). Mówiło się o tym i pisało praktycznie wszędzie (np. jeden z tekstów opublikowanych na Winicjatywie). Równocześnie o dobre wina produkowane w ojczyźnie rozpytywać zaczęli mnie bliżsi i dalsi znajomi.  

Materiały prasowe- Lidl


Jeżeli pyta o nie nawet moja mama- wiedz, że coś się dzieje! 


 W zeszłym roku polskie wina w końcu przebiły się do szerszej świadomości konsumentów. Ruszyła machina i nie da się jej zatrzymać! Najbliższy rok upłynie nam pod sztandarem win z Polski. To nie jest już ciekawostka, o której wiedzą wyłącznie głęboko siedzący w branży zapaleńcy. Będą to wina pożądane i wina poszukiwane na sklepowych półkach.

2) Rozłam winiarskiej blogosfery


  To nie jest tak, że blogerzy podzielą się na wrogie obozy. Ba! Jak wielu z nich twierdzi- nigdy nie byli tak zżyci, jak w 2016. Coroczny zlot internetowych winopisarzy, organizowany przez Winicjatywę, okrzyknięto pełnym sukcesem i najfajniejszą edycją do tej pory. Blurppp, czyli Irek Wis, pisał o nim: "Ten Zlot był w mojej ocenie inny niż poprzednie, był od nich lepszy. Nie za sprawą organizacji, ta była perfekcyjna tez za poprzednim razem. Nie za sprawą programu, poprzednie też były interesujące. Tym co go wyróżniało była atmosfera. Czułem ze jestem miedzy swoimi, że jest prawie rodzinnie, że w około są ludzie z którymi coś mnie łączy, że wszyscy jesteśmy po tej samej stronie." W podobnym tonie wypowiadał się Mateusz Papiernik (Winne Przygody- relacja z III Zlotu Blogosfery) oraz Winniczki

III Zlot Blogosfery Winiarskiej/ fot. Olaf Kuziemka (Powinowaci) 

 Jednakże 2016 był również rokiem pewnych deklaracji, konkretyzowania wizji dotyczących bloga i wybierania ściśle określonych ścieżek rozwoju. 

Winiarska blogosfera się profesjonalizuje i w związku z tym powoli, prawie niezauważalnie, dzieli się na dwie odnogi. 


   Jedna z nich coraz częściej porzuca (na rzecz rzadziej spotykanych win) te z marketów i dyskontów (m.in. EnoEno). Równolegle- druga skupia się właśnie na nich (np. Winowacja). W skrajnych przypadkach wręcz bojkotując droższe wina ze sklepów specjalistycznych (Domowy Doradca Wina). Przełomowym momentem, który "przyklepał" ten proces, był tekst Sebastiana Bazylaka (Zdegustowany- dlaczego nie chcę mi się już pisać o winach Biedronki i Lidla). Sporo jest jednak nadal blogerów (z autorką tych słów na czele) zawieszonych pomiędzy jedną a drugą drogą.

Blogosfera winiarska w Polsce w 2017 roku?

  W 2017 roku dwie wizje blogowania będą nadal się rozjeżdżać. I będzie to coraz bardziej widać. Ci pośrodku będą musieli w końcu przychylić się bardziej ku którejś ze stron. 

 Aha! I nie chodzi tu o wyższość jednej opcji nad drugą. Są to bowiem zupełnie odmienne wizje, którymi kierują odmienne ideały, i które skierowane są do odmiennych grup czytelników. Tak, zgadza się. Będziemy Was- czytelnicy, targetować!  ;)

3) Powszechny pociąg do wiedzy o winie


 Najgorszym uczuciem w trakcie towarzyskiego spotkania jest to, gdy totalnie nie łapiesz o czym rozmawiają Twoi znajomi. A o winie rozmawia się co raz częściej, bo i coraz częściej pojawia się ono na naszych stołach.


 Gdy parę lat temu zaczęłam się interesować winami "na poważnie", większość moich znajomych i rodziny pukała się w głowę. Nie mieli zielonego pojęcia, że można winem zajmować się zawodowo, a degustacje były dla nich synonimem alkoholowej libacji! Uczyłam się przede wszystkim sama. Połykałam ogromne ilości publikacji. Gdy w końcu postanowiłam zapisać się na jakiś kurs w Poznaniu - okazało się, że muszę czekać pół roku, bo najbliższy termin został anulowany, ze względu na brak zainteresowanych...


 Dużo się zmieniło od tego czasu... Przede wszystkim widzę zainteresowanie. Autentyczne. Najchętniej czytanym wpisem na moim blogu okazała się I część cyklu #WinnaWiedza, w której przybliżyłam podział win musujących

  Nic tak nie cieszy jak rozmowa z bliskimi (bądź dalszymi), którzy połknęli bakcyla, którzy CHCĄ poznać bogaty świat wina! 

Wydaje się, że w przeciągu ostatniego roku, zainteresowanie tematem niebagatelnie wzrosło. 


 Potwierdza to mnogość szkoleń i kursów przybliżających wino i jego aspekty. Mnożą się w największych miastach Polski jak grzyby po deszczu! Jest popyt- jest i podaż. W 2016 roku, w Poznaniu, swoje kursy z podstaw wina organizować zaczął znany sommelier- Maciej Sokołowski (MS-sommelier: Podsumowanie roku 2016). Regularnie prowadził też panele tematyczne. Z tego co mi wiadomo z frekwencją nie było problemu, a Maciej na 2017 szykuje jeszcze więcej okazji do pogłębienia wiedzy o winie. W Warszawie, z kolei, szalała Winicjatywa również organizując cykl kursów i winiarskich spotkań. 


Trend ten w 2017 roku się umocni. Na winie po prostu będzie wypadało się znać! Powstanie więc jeszcze więcej kursów i jeszcze więcej szkoleń. Zróżnicuje się na pewno ich poziom i jakość. Przytoczone powyżej inicjatywy- poznańska i warszawska, na pewno reprezentują wysoki poziom merytoryczny, jednakże na fali zjawiska wypłynąć może też wiele bubli. Jednym słowem- patrzcie u kogo się uczycie!



 To moje prognozy na najbliższy rok, związane z szeroko pojętą branżą wina w Polsce. A czy Wy też zauważyliście jakieś trendy lub zjawiska, które jeszcze umocnią się w 2017 roku? Napiszcie proszę również o Waszych spostrzeżeniach i prognozach!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...