sobota, 16 lipca 2016

Mocno i konkretnie czy lekko i delikatnie?

  W takie dni jak ten- efekt cieplarniany staje się dla mnie faktem. Można by rzec, że kwestia ocieplenia klimatu dotyka mnie głęboko i jest to dotknięcie cholernie dokuczliwe. Efekt zwany jest również szklarniowym, a ja czuję się dziś jakbym utknęła w ogromnej szklarni.



 Co się dzieje latem w środku takiej konstrukcji, wie każdy kto spędzał wakacje na wsi. Gorąc, parnota i duchota. 

Jednak rośliny to uwielbiają!  


Rosną większe i bardziej dorodne. Dlatego też, o ile nas ocieplenie klimatu i wzrost średniej temperatury może martwić, winorośl nie narzeka. Szybciej dojrzewa, i nie przeszkadza jej już tak mocno pleśń (ta zła).  Mniej zadowoleni wydają się sami winiarze. Stanęli bowiem przed problemem, wydaje się, nie do pokonania-  nieprzyzwoicie wysokim procentem alkoholu w winach. Dlaczego?


 Takie wygrzane w słońcu winogrono ma w sobie więcej cukru, które podczas procesu fermentacji zamienia się w alkohol. Niektórzy mogą przyklasnąć- to wspaniale! Uwierzcie mi jednak- nie tędy droga. 

Wśród znawców, krytyków czy dziennikarzy winiarskich panuje przekonanie, że to butelki o niższej zawartości alkoholu są tymi bardziej finezyjnymi i eleganckimi. 


 Ja oczywiście jestem za, a nawet przeciw.  Fakt- rozbuchane procenty i alkoholowa nuta nie są pożądanymi cechami, jednak wszelkie uogólnienia i prawdy "objawione" upraszczają rzeczywistość. A wino bardzo nie lubi być upraszczanym i wówczas lubi się odegrać.

 Wino zagrało więc na nosie Rajatowi Parrowi- znanemu w Ameryce sommelierowi. Rajat, okrzyknięty kiedyś największym celebrytą wśród sommelierów, jak na celebrytę przystało, lubił robić trochę szumu. I tak, podczas jednej z branżowych imprez poświęconej kalifornijskim pinot noirs, postanowił wydać ogłoszenie. Wszem i wobec oświadczył, że w jego restauracji nigdy, przenigdy nie pojawi się pinot mający więcej niż 14%. On na to absolutnie nie pozwala. 

Rajat Parr- sommelier / foodart.com

 Niektórzy przyklasnęli, inni pokręcili głowami. Historia nie doczekałaby się finału, gdyby nie jeden z obecnych tam wówczas winiarzy. Podczas degustacji odbywającej się w ramach wydarzenia, poprosił Parra o ocenę dwóch win. Jedno z nich miało 13,7%, drugie 15,2%. 

Sommelier z całą stanowczością stwierdził, że pierwsze wino jest lepsze. 


Ba!- jest na tyle dobre, że z chęcią weźmie je do swojej restauracyjnej karty. Winiarz pokiwał głową, po czym wziął Rajata na stronę. Wyjawił mu, że użył podstępu. Butelki zostały podmienione, a lepszym winem okazało się te mające więcej procent. Sommelier głośno przyznał się do pomyłki i odszczekał wcześniejsze deklaracje. 

 Rajat Parr po zdarzeniu skwitował je stwierdzeniem, które jest świetnym podsumowaniem całej dyskusji o wysokości alkoholu w winie. 

 W tym wszystkim nie tyle chodzi o procenty- co o balans i harmonię. Wino musi być przede wszystkim zrównoważone, a te mocno alkoholowe, niestety, częściej ma z tym problem. 





1 komentarz:

  1. Ciekawa sprawa :). Od ponad roku zajmuję się domowym wytwarzaniem wina na własne potrzeby i cały czas dążę do tego, by stworzyć półsłodkie, to zawsze mi wyjdzie albo wytrawne albo słodkie. Z tym, że ta słodycz jest zupełnie inna niż w marketowym słodkim winie :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...