Święta Bożego Narodzenia już niebawem! Jeszcze tylko kilka dni i wspólnie z najbliższymi zasiądziemy przy suto zastawionych stołach. Przedtem jednak trzeba ruszyć na Igrzyska Śmierci, zwane świątecznymi zakupami. Handlowcy o tym wiedzą (w końcu też ludzie), więc od jakiegoś czasu mamy wysyp katalogów, prospektów i świątecznych broszur, w których każdy wychwala swoje produkty. 


 Taką gazetkę wydał również Lidl. Znajdziemy w niej rekomendacje alkoholi (przede wszystkim win), które warto podać do bożonarodzeniowych potraw. Część z nich, najlepszych wg. Lidla na święta, oznaczono jako "wybór sommeliera". Takim mianem poszczycić się może również opisana poniżej butelka- Slaneval Barrica 2015 z Rias Baixas na północy Hiszpanii. 
 Musiałam być wyjątkowo grzeczna w tym roku! Święty Mikołaj, dzięki pomocy elfów z Winnych Przygód, podrzucił mi wyjątkowy prezent. Chyba zna moją największą słabość, bo w paczce znalazłam wino z bąbelkami! 

Wiadomo- bąbelków nigdy za wiele! 


 Święty Mikołaj nie poszedł jednak na łatwiznę- sprezentowana butelka musiaka okazała się naprawdę intrygująca. Z resztą- zobaczcie sami!

  Minął zaledwie rok od debiutu win z Winnicy Turnau. Zaledwie i aż. Rok temu zaprezentowali swój pierwszy rocznik i było to najgłośniejsze winiarskie wydarzenie. Dziś wydaje się, że ich wina towarzyszą nam od dawna. 

Jak to, do cholery, osiągnęli? Z kim pakt podpisali? 


W czasach gdy winiarze na wyrobienie swojej pozycji pracują latami, Winnica Turnau na ten trudny rynek weszła przebojem i rozgościła się w nim na dobre.


 To dzieje się każdego roku. Zawsze w trzeci czwartek listopada. Nowy rocznik beaujolais nouveau pojawia się na sklepowych półkach. Wyskakuje jak dżin z lampy. Jeszcze dzień wcześniej go nie ma, a teraz spójrz- już trzymasz go w ręku! 

  Z roku na rok obserwuję jak w Polsce wzrasta zainteresowanie i moda na młode bożole. I coraz bardziej nurtuję mnie jedno pytanie- gdzie w Polsce beaujolais nouveau kocha się najmocniej? 

A gdyby w końcu to sprawdzić?




  Czerwone wino z Hiszpanii? Oczywiście Rioja! Swoista "klasyka gatunku". To najczęściej od niej zaczynamy poważniejszą przygodę z winami hiszpańskimi. Lecz co dalej? Co zrobić gdy przepiją się nam te wszystkie Crianzy i Reservy?

Zaczynamy szukać nieoczywistego. 


Blogerów o takie nieoczywiste butelki poprosił Gustaw (Przy Winie) w ramach cyklu #WinnyWtorek.


 Skąd to się wzięło, że przywołana w tytule siateczka taką budzi niechęć? Im się kto mieni poważniejszym znawcą win, tym w większym "poważaniu" ma biedną, złotą siateczkę. Że brzydka, że nie praktyczna, że tani chwyt marketingowy w tanich winach. Wystarczy przejrzeć internet. 


Jak to się stało, że złoty drucik popadł w taką niełaskę, skoro jeszcze niedawno był synonimem najwyższej jakości?



  Bordeaux i jego wina kojarzą nawet Ci, którzy alkoholu nie pijają. To stamtąd pochodzą jedne z najdroższych butelek świata- Petrusy, Lafity i inne gwiazdy. A na myśl o nich świeci się oko każdego Winomana. Nie bez powodu UNESCO wpisało (leżący praktycznie w centrum regionu) okręg Saint-Emilion na Listę Światowego Dziedzictwa. 

 Na początku września wśród Winomanów gruchnęła wiadomość o Festiwalu Win w Auchan. Zachwyty padały z każdej strony. Że znakomita oferta, że wydzielona strefa, że sommelierzy i lodówki. Polski konsument wina akcji na taką skalę jeszcze nie widział. To musiało zakończyć  się sukcesem. Przyklepała go ostatecznie Winicjatywa zamieszczając entuzjastyczną recenzję. 


 Półki opustoszały, wszystkie lepsze kąski się wysprzedały. Auchan po tygodniu zwinął cały festiwalowy kram i wróciliśmy do szarej rzeczywistości. Czy na pewno? Okazało się, że na półkach hipermarketu nadal można kupić hity festiwalowej oferty, w tej samej atrakcyjnej cenie. 

I jak tu nie skorzystać?

  Północ Portugalii dla winomanów to dwa hasła: Vinho Verde i alvarinho. Oba są ze sobą ściśle powiązane. Alvarinho przecież w większości przypadków stanowi bazę do produkcji Vinho Verde. Jest to odmiana winorośli na tyle charakterystyczna, że uzyskane z niej niekupażowane wina cieszą się coraz większym wzięciem. 

 Ja za fajne wino z tego szczepu (znanego też w Hiszpanii jako albariño) dałabym się pokroić! Dobre alvarinho smakuje świetnie i pachnie oszołamiająco! 


Jak wobec tego ma się Filipa de Lencastere- butelka z nowej, portugalskiej oferty Biedronki?



 To, że szampan jest przyjacielem luksusu i chodzi pod rękę z prestiżem wydaje się sprawą oczywistą. Na Instagramie formą najwyższego lansu wśród tzw. "bogatych dzieciaków" jest wstawianie zdjęć z plikiem studolarówek i butlą Cristala czy innego Dom Pérignona w ręku. Dlaczego to właśnie musiak z okolic Reims jest ucieleśnieniem marzeń o "high-life"?


 Zawrzało w winiarskiej blogosferze za sprawą tej butelki. Część piszących o winie stanowczo ją odradzała, część stanęła za Juhászem w obronie. Co kryje się w tym winie, że wzbudziło takie emocje?

"Każdy szampan jest winem musującym, jednak nie każde wino musujące jest szampanem" 


-to jedno z pierwszych prawideł, które poznają wszyscy żadni winiarskiej wiedzy. 

   Stoi więc szampan na samym podium wszelakich win musujących. Do tego, od zawsze jest synonimem luksusu i prestiżu, a jak wiadomo, luksus i prestiż nie jest tani. Taka butelka to wydatek oscylujący zwyczajowo powyżej "stówki". Dlatego też nie mogłam nie skorzystać z okazji gdy sieć hipermarketów Auchan drastycznie obniżyła cenę różowego szampana R.Lamiraux. Zakupić można było go za 50 zł zamiast poprzednich 111. 


Co dostajemy w tej cenie?

  Jak bardzo ufasz swojemu rozsądkowi? No głupi przecież nie jesteś- umiesz poprawnie kojarzyć fakty, dedukcja i logika nie są Ci obce, wiesz co to ciąg przyczynowo-skutkowy. Liznąłeś co nieco literatury, filmu, a może nawet i świata. Chcesz zatem i liznąć trochę wina. 

Czemu nie? 


  Ha! To jest ten moment, na który wszyscy czekamy. To jest moment, w którym pociesznie walisz gafę za gafą i nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy (oj, wiem coś o tym). Zaczynasz więc być lekko skołowany i już nie jesteś pewny czy z Twoim rozumowaniem jest coś nie tak, czy po prostu ten cholerny świat wina jest całkiem nielogiczny. Spokojnie! Nie jesteś matołem, a te wszystkie winne podziały, apelacje i klasyfikacje też nie są wzięte z czapy. Uwierz- jest w nich logika, tylko trzeba ją dostrzec! :)

  W cyklu postów #WinnaWiedza przekażę Ci wszytko to, co warto o winie wiedzieć by uniknąć kompromitującej wtopy. Zawsze przecież lepiej wiedzieć niż nie. A jak już się wie, to zawsze dobrze sobie przypomnieć. 

  No chyba, że jesteś ignorantem o wybujałym ego, który zawsze zna się lepiej. Jeśli tak- specjalnie dla Ciebie mam 3 wskazówki jak zostać winnym dupkiem.


  W takie dni jak ten- efekt cieplarniany staje się dla mnie faktem. Można by rzec, że kwestia ocieplenia klimatu dotyka mnie głęboko i jest to dotknięcie cholernie dokuczliwe. Efekt zwany jest również szklarniowym, a ja czuję się dziś w mieście właśnie tak, jakbym utknęła w ogromnej szklarni.

  Gdyby zapytać ich parę-paręnaście lat temu jak wyobrażają sobie dzień dzisiejszy, czy potrafiliby dać taką odpowiedź? Polscy winiarze i cydrownicy z roku na rok rosną w siłę. Biorą udział w międzynarodowych konkursach i zdobywają medale, są rozpoznawalni i szanowani. To dzieje się na naszych oczach- zaczyna się nowa era. 

Polskie winiarstwo wyszło z szafy i zaczyna błyszczeć na salonach. 


Polskie wina, cydry i ich łączenie z potrawami.
  Uwielbiam dawać się zaskakiwać. Szczególnie jeżeli chodzi o wino. W tej rzece, w nieprzebranej masie butelek i hektolitrów ich zawartości, warto czasem zaryzykować i skoczyć na głęboką wodę- pozwolić zdecydować za siebie. Dlatego też z entuzjazmem przyjęłam wiadomość o powstaniu Ma Buteille, która to umożliwia i co miesiąc wysyła boxy z winiarską niespodzianką. Przesyłkę możesz odbierać przez pół roku (raz w miesiącu) lub skrócić ten okres do 3 miesięcy. Nie jesteś przekonany? Wypróbuj ich najkrótszą- miesięczna opcję i daj się zaskoczyć tak jak ja. 


Chateu de Chainchon- czerwone Bordeaux


  Przysięgam- nie znam osoby, która powiedziałaby, że nie lubi sauvignon blanc. I nie ważne czy to wśród ekspertów, czy wśród amatorów. Ile okazji by sięgnąć po wino, tyle ten szczep ma twarzy. Od przepełnionej egzotycznym owocem, delikatnej i słodkawej, po tą żywą i kwasową, z zielonymi nutami trawy i bukszpanu. Nic dziwnego, że w nowej ofercie Faktorii Win "Standard Plus" znalazły się aż dwie butelki z tego szczepu. 

  Któż właściwie zadecydował o tym, że tydzień musi mieć siedem dni? Można przecież inaczej, parafrazując słynne gombrowiczowskie: "Jak musi, skoro nie musi?!" I na ten przykład wydarzenie organizowane przez Niemiecki Instytut Wina, o wdzięcznej nazwie "Tydzień Rieslinga", trwa dokładnie dni dwadzieścia jeden. A 17 maja przypada akurat na sam środek akcji. 


Otwórzmy, więc dziś niemieckiego rieslinga!

 Faktoria Win w przeciągu dwóch lat szturmem zdobyła polski rynek i obecnie ich charakterystyczne regały na wino widać zarówno w małych osiedlowych sklepikach jak i w większych delikatesach, projekt wszedł nawet do restauracji pod nazwą Faktoria Wina a'la carte. 

Teraz grupa związana z Eurocashem stawia na jakościowe wina oznaczone jako grupę "Standard Plus"


Są one dostępne tylko w wybranych punktach i docelowo przeznaczone dla osób, które etap półsłodkich potworków, niewiadomego pochodzenia, mają już za sobą. 


  Jeszcze tylko chwila i znów ulice Cannes zapełnią się gwiazdami, liczniejszymi niż na nocnym niebie Lazurowego Wybrzeża. Jeszcze tylko trochę i znów rozłożą się czerwone dywany z paparazzi. Od 11 maja w Cannes będzie błysk, będzie blichtr, będzie glamour.

  A tymczasem, niecałe dwa kilometry dalej, w spokoju, jak co dzień, skromni mnisi będą uprawiać winnicę. Bez fleszy, bez dywanów i brokatów. Wszystko to na malutkiej wysepce Świętego Honorata. Na tyle blisko, że łódką z Cannes można dostać się tam w 15 minut i na tyle daleko by oderwać się od wszystkiego, oczyścić umysł i wyostrzyć zmysły.

  To już pewne, że grillowanie, ten iście amerykański obyczaj, stał się sportem narodowym wszystkich Polaków. A za oficjalne otwarcie sezonu na pieczone kiełbaski powszechnie uznaje się długi majowy weekend. Jednak tak naprawdę nie o grillowane mięsa w tym wszystkim chodzi. Chodzi o spotkanie, wspólnotę i cieszenie się tymi pierwszymi ciepłymi dniami z rodziną, przyjaciółmi, znajomymi. Do tego, jak do niczego innego, pasują różowe wina. Dlatego też, jako temat Winnych Wtorków, Sebastian z bloga Zdegustowany, zaproponował róż z grenachy/garnachy. 


  To takie oklepane, twierdzić, że sztuka bez wina byłaby znacząco uboższa. A jaka niby miałaby być?! Wszyscy znamy te słynne, pijackie zapędy artystów, dzięki którym są w stanie tworzyć (bądź tak tylko sądzą) dzieła dla potomnych. Niewątpliwie wino ma w tym zakresie niemałe zasługi. Czy da się w ogóle obalić ten dogmat? Czy istnieje ktoś na tyle odważny? 


A co jeśli powiem Wam, że wino może być dla sztuki realnym zagrożeniem?!



 W czasach studenckich, które spędziłam na Wydziale Nauk Geograficznych i Geologicznych, jedną z najgorszych zmór stanowiła Geomorfologia. Właśnie wtedy, po raz pierwszy, miałam bliższe spotkanie z riasem i pomimo tego, że było ono czysto teoretyczne- zionęłam doń nienawiścią. Egzamin zdałam, plecak spakowałam i w mroźny grudniowy poranek wyruszyłam w podróż do La Coruñii, by zobaczyć w końcu na własne oczy te pieprzone riasy. 

Nie po drodze mi ostatnio z dyskontami i marketami. W sieci  co jakiś czas rozgrywa się szaleństwo wokół nowych promocyjnych gazetek z winami. Blogi w tym okresie rozgrzewają się do czerwoności próbując wyłonić hit lub kit z asortymentu owada czy innego stwora. Nie nadążam. A gdyby tak pójść do sklepu i po prostu sięgnąć po pierwszą lepszą butelkę? Tak jak robią to "normalni" ludzie- bez sprawdzania punktów, serduszek i aktualności oferty? Właśnie w ten oto przypadkowy i spontaniczny sposób w moim koszyku z zakupami wylądowała butelka Pierre Chanau Côtes du Rhône Vieilles Vignes 2014. 

Jak trafiłam?

  Istnieje szeroko rozpowszechniona metoda wychowawcza zwana "kijem i marchewką", czyli stosowanie bodźców negatywnych i pozytywnych, które wpływają na motywację. Czasami używa się więcej kija, a czasami marchewki. 

Genialne w swej prostocie! 


Co ciekawe metoda odnosi zamierzone efekty również u dorosłych. A już najlepiej ze wszystkich działa na winiarzy. Oj tak, wpływa na nich znakomicie- szczególnie jeśli całkowicie zrezygnuje się z marchewki...

  Co łączy Katalonię z Hiszpanią? Katalończyk z całą stanowczością odpowie, że nic. Odmienna jest kultura, odmienne jest i wino. Nie znajdziesz podobnych w pozostałej części kraju. Już bliżej im do francuskiego sąsiada: Roussillon. 

Wino, jak człowiek- nie lubi sztucznie narzucanych granic. 

Tak jak tu- i tam mówi się po katalońsku. Tak jak tam- i tu rosną te same czerwone szczepy winorośli. A Jaspi Negre to właśnie kupaż kilku takich szczepów. 


   Paradoks Katalonii polega na tym, że produkuje bodajże najlepsze czerwone wina z całej Hiszpanii, a znana jest zazwyczaj z mało poważnej Cavy. 

Jednak gdy trafi już do Twojego kieliszka, któraś z tych czerwonych pereł, na długo pozostaniesz pod jej urokiem i żadne musiaki nie będą Ci w głowie. Priorat, Montsant, a nawet Costers del Segre to apelacje Katalonii na które warto mieć oko. No i oczywiście Penedès- największy i najważniejszy.

  
 Jeżeli jeszcze jakimś cudem wierzysz w to, że produkcja wina jest dyscypliną szlachetną, poczciwą i zacną, to mam dla Ciebie złą wiadomość: NIE, NIE JEST! 

Może odbieramy ją tak przez wzgląd na pewna czułość wobec produktu końcowego jakim jest wino? 

  Dobra! Niech będzie- ja też uważam, że prowadzenie winnicy to chyba najbardziej romantyczna rzecz jaką można robić w rolnictwie. Autentyczne oddanie w winie charakteru całego otaczającego mikrokosmosu (bardziej przyziemnie zwanego siedliskiem) stanowi sedno tej pracy. No chyba, że jest się cwaniakiem...