czwartek, 9 lipca 2015

Spis z natury

  Ostatnio naszła mnie myśl niespodziewana i nagła. Jak to zwykle bywa, zaskoczyła podczas czynności równie nudnej, co niezbędnej - przy sprzątaniu. Porządkując dobra osobiste, wyszło mi niezbicie, że w życiu mogę obejść się bez wielu rzeczy. Ale trybuszon na pewno nie jest jedną z nich.






Wskazywały na to wyniki przekopywania się przez wszystkie moje klunkry*. 


Fakty były niepodważalne - trybuszon najważniejszym przedmiotem w moim domu!



Co ujawnił spis z natury?


 Jedna sztuka upchana była w małą kieszonkę plecaka. Dość oczywiste, jeżeli się wie, że plecak zabierany był na grille i inne plenerowe imprezy. Za to, za cholerę, nie umiem wytłumaczyć co korkociąg robił w ekwipunku mojego psa... Idąc z nim na spacer zawsze zabieramy ze sobą miskę, wodę, woreczki do sprzątania, piłki i inne "niezbędne" gadżety. Po kiego grzyba tam otwieracz ?! 


 Jasne było, że podobne znalezisko odkopię też w torebce. Torebkę noszę codziennie ze sobą. Jest bardzo duża, pakowna i panuje w niej wręcz nieziemski bałagan. To by tłumaczyło, dlaczego poniewierały się tam aż dwa korkociągi...



Po jednym trybuszonie znalazłam w torbie podróżnej i plecaku turystycznym. Jeden kurzył się pod łóżkiem (sic!). Najwięcej zaś (w liczbie trzech) leżało w szufladzie kuchennej, obok kompletu sztućców. Równiutko ułożone i wygodne do sięgnięcia.





  Może to obsesja spowodowana traumą z dzieciństwa (do przeczytania tu), zwykłe bałaganiarstwo, lub wręcz przeciwnie - zapobiegliwość. Nie wiem. 

Wiem jednak, że  nawet w najdziwniejszych okolicznościach, nie miałam nigdy kłopotu z otworzeniem butelki wina.




I lepiej niech tak pozostanie!




*Za słownikiem gwary poznańskiej (dostępnym na stronie www.poznan.pl):

klunkier , częściej w lm klunkry [graty, rupiecie, drobiazgi, podniszczony ubiór, łachmany]: W domu brak miejsca na te klunkry. Wszystkie klunkry powywoloł na gemyle. Inform. W taki klunkier nie możesz sie oblyc do szkoły.Inform. Dawni to jyżdżoł taki koniem, albo po podwórkach chodzili, co zbiyrali stare klunkry i można było za to dostać patelke abo garnek. Inforrm.
















2 komentarze:

  1. W sumie spis nie sporządzony przy sprzątaniu ale trybuszony czy inne otwierajki zawsze wiem gdzie mam:
    - 1 na listwie magnetycznej w kuchni - bieżącego użytku, z największym przebiegiem - od pięciu lat otwiera dziennie 1-2 butelki.
    - 16 w szufladach kuchennych i szafkach, z czego dwa to dźwigniowe maszkarony jeszcze w blistrach, resztę wygrałem/dostałem gratis przy zakupach/od znajomych (chyba porozdaję)
    - 1 przy stojakach na wino
    - 1 w okolicach mojego fotela-gniazda przy oknie w salonie (w razie gdybym wziął butelkę i kieliszek a zapomniał defloratora)
    - 4 w torbach podróżnych, walizkach i plecakach (kiedyś notorycznie zapominaliśmy i trzeba było na wyjeździe kupować albo otwierać nożykiem jak jakiś harcerz:D teraz przezornie leżą zapakowane)
    - 1 w piwnicy wkręcony w regał (nie wiem po co bo wina tam nie trzymam a zabierać mi się go nie chce)
    - 1 w pracy - służy jako przycisk do rachunków za wino ;)

    W torbie nie noszę bo i po co, torba za to mieści 4 butelki ;)

    Pozdrawiam!
    Paweł

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolekcja godna pozazdroszczenia! :)

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...