poniedziałek, 29 czerwca 2015

Rama cenniejsza od obrazu

   Beczka, beczka, beczka...  Francuska, amerykańska, slawońska i jaka tam jeszcze. Ważne żeby była. Ważne by było ją czuć. To czynnik determinujący zakup, to słowo klucz. Na dużą część kupujących działa jak magnes.


Zdawać by się mogło, że lubimy być nabijani nie w butelkę, a w beczkę właśnie!


czyli po co komu beczkowanie wina?


  Z tym całym beczkowaniem problem jest niemały, bo nie sposób odmówić jej zasług. Potrafi nadać ostateczny sznyt. Może zmienić wino w płynną poezję. Powstrzymać winiarza przed jej użyciem? To tak jakby rzeźbiarzowi odmówić prawa posługiwania się dłutem. Skąd więc ten negatywny wydźwięk pierwszego akapitu?! Skąd te sarkazmy?!

  Najlepiej na ten temat wypowiedział się Victor Schoenfeld, główny winemaker w izraelskiej winnicy Yarden. Podczas degustacji (towarzyszącej przyznaniu mu przez Czas Wina tytułu "Człowieka Roku") zapytany o użycie beczek, kwestię tę skomentował metaforą.

 

 Z winem jest jak obrazem. 


 Może być landszaftem, może być i arcydziełem. Budzi emocje- pozytywne, bywa, że i negatywne. Dużo zależy od oglądającego. Od jego gustu i poczucia estetyki. Obeznania także!. 

Jeżeli zaś spojrzeć na beczkę, to jest ona niczym rama. Okala obraz, podkreśla go i dopełnia. 

Musi być dobrze dobrana- tylko wtedy spełni swoją rolę.



  Są dzieła, które najlepiej prezentują się w grubych, zdobionych i złotych obiciach. Nie należą do nich z pewnością moje amatorskie bohomazy. Sztuką awangardową nazywać ich również nie sposób, ale nawet takowa lepiej by się czuła w czymś lżejszym, eleganckim w swej prostocie. By wydobyć z malowidła to co najpiękniejsze, ważne jest jego odpowiednie zaprezentowanie (swoją drogą- w niektórych przypadkach nawet to nic nie pomoże, ale to już zupełne inna kwestia...).

  Czyż inaczej sprawa ma się z użyciem beczki? Nieumiejętnie zastosowana nie doda winu smaku i uroku.


Beczka to najlepsze co może się winu przytrafić. Zarazem- najgorsze co może je spotkać. 


 Nie ma nic bardziej zniechęcającego niż wino zmaltretowane dębiną. Zabite i pogrzebane, czasami nie w beczce nawet, a w tanich wiórach. Coś co powinno być środkiem wyrazu, staje się celem samym w sobie. 


czyli po co komu beczkowanie wina?


  Decydując się na wino nie sprowadzajmy wyboru tylko i wyłącznie do tego by miało styczność z beczką. 


 Pamiętajmy by rama nie była cenniejsza od obrazu!




P.S. Jeżeli jesteście głodni szczegółów- polecam wpis (klik!) z bloga Macieja Sokołowskiego, który przybliży Wam najistotniejsze fakty związane z wykorzystaniem beczek do produkcji wina.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...