czwartek, 16 kwietnia 2015

Komu wino służy, a komu nie?

  Opowieść tę chciałam zacząć od stwierdzenia, że wino łagodzi obyczaje. Ale to nieprawda.  
Jest wyjątkowym trunkiem sprezentowanym specjalnie dla ludzi przez Dionizosa. Eeee, bzdury!

Prawda jest okrutna. Wino to alkohol, który prowadzi do rozjuszenia, agresji i przemocy. Tyle, że nie u ludzi (w większości), a u słoni. Tak, SŁONI. I to nie byle jakich, bo BOJOWYCH!





  Te sympatyczne zwierzątka- przyjazne, powolne, i raczej płochliwe, mają też swoją ciemną stronę, którą budzi do życia nic innego jak nasz napój łagodności- wino.


 Nadeszły na szczęście czasy humanitarnego traktowania zwierząt i w żadnym wypadku nie piszę tych słów z autopsji. Jak mamę kocham- czy upitego, czy trzeźwego słonia, na oczy w życiu nie widziałam! I bardzo dobrze- bo jeśli wierzyć historycznym źródłom- pijany słoń to krwiożerczy słoń.


  Każdy z nas w czasach szkolnych przerabiał historię o Hannibalu, który na grzbietach słoni przekroczył Alpy. Dla umysłu dziecka to było naprawdę coś, dlatego dość mocno zadziałało i na moją wyobraźnię. Jakież odczułam rozczarowanie gdy, wiele lat później, okazało się, że nie on jeden wpadł na takie wykorzystanie tych wielkich ssaków.



o pijanych słoniach bojowych
Wojna punicka oczami wyobraźni Giulio Romano

  Prawdę powiedziwszy, w starożytności użycie słoni w walkach było zjawiskiem dość powszechnym. Potężne i dzikie miały za zadanie budzić grozę i przestrach. "Niewielki" problem pojawiał się jedynie przy próbie ich tresury, ale na to też szybko znaleziono odpowiednią metodę. Bo okazało się, że najlepszy słoń- to upity słoń. Staje się mniej płochliwy i wrażliwy na ból, za to bardziej rozsierdzony i niszczycielski.

 Arystoteles (tak, TEN Arystoteles) w swojej "Zoologii" przekonywał, że najlepszą dietą dla tego ssaka jest pasza przepita sporą ilościa wody, a na deser około 7 litrów wina. O tej praktyce wspomniano nawet w Biblii. W Księdze Machabejskiej wprost jest napisane, że przed starciem pod Bet-Zacharia "Słoniom pokazano sok winnych jagód i morwy, aby je rozjuszyć do bitwy".

o pijanych słoniach bojowych
  Ciekawe co tak zachłannie piją te słonie? Wodę, czy wino?

  Z zamroczonymi winem słonami nie było żartów. Okazały się potężną i nieprzewidzianą bronią. Boleśnie przekonał się o tym Ptolemeusz VIII, który w ramach widowiska dla swoich przyjaciół, rozkazał za ich pomocą stratować pojmanych aleksandryjskich Żydów. Towarzyskie spotkanie skończyło się niezłą jatką, bo zdezorientowane zwierzęta ruszyły ku widowni rozdeptując głodnych rozrywki widzów. Cóz, kto mieczem wojuje i od miecza ginie...

  Z upływem wieków niecny proceder alkoholizowania słoni zelżał, by natępnie całkowicie ustać. Okazało się, że koszty przewyższają korzyści, co nie dziwi- bo by ożłopić takie zwierze potrzeba było od 10 do 27 litrów wina. Ktoś (zakładam, że jakiś Winolub) stwierdził w końcu, że takie ilośći można spożytkować lepiej i przeznaczyć na własny użytek. Skoro wino słoniom nie służy, niech zacznie słyżyć ludziom.
Od tamtej pory jakoś bardziej spokojni są i ludzie i słonie.



Podczas pisania powyższej notatki korzystałam przede wszystkim z artykułu Daniela Budacza, który pojawił się na portalu www.ciekawostkihistoryczne.pl

2 komentarze:

  1. Niesamowita historia z tymi słoniami. Od razu dodaję, że berzdo lubie Twój blog, bo masz ciekawe tematy i dobrze piszesz :) Jakos nie przemawiają do mnie męskie blogi komentujące każdą wypitą butelkę. Dziękuję i czytam dalej, Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki bardzo za słowa uznania! To niezwykle przyjemne czytać tak pozytywne komentarze. Polecam się na przyszłość ;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...