czwartek, 2 kwietnia 2015

Fitz- Ritter i jego portfolio

  Fitz- Ritter to znany wytwórca win w niemieckim Palatynacie i marka sama w sobie. Mówi się o nim jako o czołówce regionu, a potwierdza to również przynależność do prestiżowego VDP (stowarzyszenia najlepszych niemieckich producentów). Warto wspomnieć, że od 2009 roku Johann Fitz- właściciel winnicy, postawił na modną ekologię i zaczał przygodę z winami organicznymi, która trwa do dziś. Jego słowa potwierdza certyfikat na konretykietach butelek.


fitz-Ritter


  Zrozumiałe jest zatem, że nie mogłam odmówić sobie przyjemności poznania właściciela winnicy i jego win. Ochoczo popędziłam na spotkanie organizowane przez klub Sommelierów Poznańskich w Nowej Sytuacji- przyjemnym lokalu w okolicach Starego Rynku. Sympatycznemu Fitzowi towarzyszył jego przedstawiciel w Polsce- równie sympatyczny Tomasz Ostafijczuk z Weinland am Rhein.

  Spotkanie zaczeliśmy jak należy- musującym Rieslingiem Extra Brut (12,5% alk.). To wino wyraziste, pełne wigoru, świeże. Przeważają nuty zielonego jabłka i cytryny.

Fitz- Ritter

  Następnie do kieliszków trafił Fitzsecco Trocken (11,5% alk.). Skojarzenia z Prosecco jak najbardziej słuszne! Okrzyknięte zostało przez nas "letnim winem tarasowym". Hit wakacyjny. Pomimo, że nie przepadam za określeniem "kobiece", to trudno tutaj o lepszą charakterystykę. Przyjemna oranżadka, nieskomplikowana, perlista. Mocno owocowa. Trochę cukru resztkowego. Dobre wino, które ma predyspozycje by podbić serca szerokiej klienteli. Podawać mocno schłodzone, a będzie cacy.

Fitz- Ritter

  Podstawowy wytrawny Riesling od Fitza z 2014 roku to też, w swojej klasie, bardzo dobre wino. Zbalansowany, harmonijny, z przyjemną kwasowością.

Fitz- Ritter

  Kolejnym degustowanym winem był Riesling RebArena z 2014 roku (12% alk.). Limonkowy z nutą grejfrutowej goryczki na finiszu. Nie można mu nic zarzucić. Smaczny, ale raczej niezapadający w pamięć.

Fitz- Ritter

  Potem spróbowaliśmy Abtsfronhof Riesling 2014 (12,5%). W nosie owocowy z dodatkiem jakiegoś intrygującego (niekoniecznie miłego) zapachu. Wino dzięki temu nabrało dla mnie trochę ciekawszego charakteru, chociaż nie wszyscy podzelali tę opinię. W ustach też interesujące. Zdominowane przez smak ogryzka jabłka lub też jabłka, które będąc zbyt dojrzałe spadło z drzewa.

Fitz- Ritter

  W kieliszkach mieliśmy też Riesling Michelsber Groses Gewachs z 2011 roku. To bardzo dobre wino, z aromatami owocowymi i wyczuwalną delikatną mineralnością. Godne polecenia.

Fitz- Ritter

  Porównywaliśmy również dwie te same etykiety tylko, że z diametralnie różnych roczników. Obie wersje miały piękny bursztynowy kolor, długie łzy, a zpachy i aromaty dość intensywne. Dominowały zioła i przyprawy + pieprz. Kanzel z 2010 roku był bardziej świeży, pomimo 5lat nadal bardzo żwawy i pełen wigoru. Kwasowość w tym przypadku była wyczuwalnie wyższa. Z kolei Kanzel z roku 2009 wydawał się bardziej stonowany, dojrzały. Mniej świeży, ale ciągle bardzo dobry. Obie wersje są świetne, a przytoczone powyżej różnice dobrze pokazują jak ważną rolę w ogólnym rozrachunku odgrywa konkretny rocznik.

Fitz- Ritter

  Bardzo smaczne okazało się też stuprocentowe Sauvignon Blanc z 2014 roku (12,5%). Bardzo intensywne aromaty wydobywały się z kieliszka już podczas polewania. Można powiedzieć, że wręcz perfumowe. Wino niezwykle przyjemne zarówno w nosie jak i w ustach. Muszę przyznać, że darzę wielką sympatią tego rodzaju wina. Sprawdzają się doskonale w większośći sytuacji- ci co na winie się znają- na pewno je docenią, ale posmakuje też tym mniej wprawionym.

Fitz- Ritter

  Po drodze degustowaliśmy też wytrawnego Grauburgundera. Charakteryzował się tak jasną barwą, że aż przezroczystą. Nie ma w tym krzty przesady. Te wino nie miało w ogóle koloru! W pierwszej chwili myślałam nawet, że koledzy pośpieszyli się z żartami na prima-aprillis i wlali mi do kieliszka wody, ale nie. Ta woda miała smak! I to naprawdę całkiem przyjemny...

Fitz- Ritter

  Ostatnią butelką jaką spróbowaliśmy było Spielberg Chardonnay 2013. Jako, że była to ostatnia butelka to humory nam dopisywały, a i wyobraźnia żywiej pracowała. I tak ja obstawałam, że rzeczone wino pachnie zjełczałym masłem. Ktoś inny, że śmietaną, przypalonym popcornem, a nawet... tłuszczem po smażeniu schabowego! W samku z kolei królowała śmietana z kawą, cukierki mleczne (w stylu Werther's Original) i toffi.

Fitz- Ritter


  Tak naprawdę podczas tej degustacji nie było złych win, każde reprezentowało swój własny styl i w swojej klasie trzymało się mocno. Tak mogłabym zaczynać każdy dzień!
                                                                                                                                                                                                                 
Fitz- Ritter

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...