środa, 18 marca 2015

Tolo do Xisto 2013

  Ostatnio natknęłam się na szaleńca! I chociaż samej siebie bym o to nie posądziła- szaleniec ów przypadł mi do gustu.

 Pomimo, że trafił do mnie z Hiszpanii, nie jest jej typowym przedstawicielem. To wszystko dlatego, że tak naprawdę pochodzi z Galicji, której bliżej do Portugalii niż do spalonej słońcem centralnej części ojczystego kraju.




  Tolo do Xisto w założeniu jest winem, które ma ukazać unikalność galicyjskiego terroir, a dokładniej jego małej części leżącej nad rzeką Sil, która wchodzi w skład DO Ribeira Sacra.

  Do produkcji użyto więc w stu procentach Menci- szczepu stąd się wywodzącego. Co ważne- w tych okolicach prym wiodą łupki i granity, i trzeba przynać, że ich wpływ na tę butelkę wina jest decydujący. Można wręcz powtarzać za znanym przebojem, że "to widać, słychać i czuć". Z resztą fakt ten zauważyli  sami twórcy- Tolo do Xisto to, tłumacząc z galicyjskiego, "mający świra  na punkcie łupków". No istny szaleniec!



  Pikanterii dodaje fakt, że to całkowicie nowy projekt i etykieta. Pierwszy sort, w ilości zaledwie 3700 butelek, trafił do światowej sprzedaży dopiero w grudniu 2014 roku!

  Musicie w tym miejscu odrzucić wszelkie stereotypowe wyobrażenia na temat hiszpańskich win. Pomimo, że Tolo do Xisto poddano 4 miesięcznemu starzeniu w beczce, nie znajdziecie w tym przypadku zwalającej z nóg wanilii i innych ciężkich odbeczkowych aromatów . Będzie za to dużo świeżości, lekkości i owocu. Ale zacznijmy od początku.


  W kieliszku wino charakteryzuje się buraczano-czerwonym kolorem, jest czyste i błyszczące. Bukiet zapachowy ma sporą intensywność- już w trakcie polewania poczułam pierwsze aromaty. Z nut owocowych to przede wszystkim świeże jagody, czarna porzeczka. Dalej już tylko ciekawiej... Pojawia się nuta balsamiczna i trochę aromatu świeżych ziół rosnących na grządce u mojej babci. Nie chcę używać terminu "mineralne", ale w tym przypadku po prostu muszę. Czuć kamieniami jak nic!

  Tolo do Xisto określiłabym jako średnio zbudowane, a taniny są raczej delikatne. Przy pierwszym zetknięciu język wyczuwa przede wszystkim wyraźną kwasowość. Wino dzięki temu nie wydaje się płaskie, tylko przyjemnie świeże. W smaku owocowe (jeżyny, żurawina) z zaznaczonym słonawym posmakiem (ah, ta mineralność!). Przyjemny, wystarczająco długi finisz.


  Butelka ta na pewno nie jest jednowymiarowa i trywialna. Piło się ją niezwykle przyjemnie, chociaż na codzień preferuje nieco inny styl wina.
Cóż, prawdziwi szaleńcy mają to do siebie, że potrafią zaintrygować...

importer: MineWine.pl
cena: 75zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...