wtorek, 6 stycznia 2015

Czemu winne jest czerwone wino?

  Nalewając kolejny kieliszek białego wina eleganckiej pani zauważyłam kątem oka, że ta zaczyna się niespokojnie kręcić, rozglądać za resztą swoich znajomych, którzy akurat wyszli na szybkiego "dymka". Upewniwszy się, że żadnego z nich nie ma na horyzoncie nachyliła się ku mnie i tonem jakby wyjawiała największy sekret wyszeptała: "Wie pani, ja to wcale nie lubię białego wina...". Zbiło mnie to z tropu całkowicie, bo kobieta od początku, jak tylko przyszła, zakomunikowała wszem i wobec, że pić będzie tylko biele.


  
  Musiała chyba zauważyć moje wypisane na twarzy zdziwienie bo poczuła się w obowiązku kwestię rozwinąć. "To znaczy do win białych nic nie mam, nawet mi wchodzą... ale, wie Pani, ja to uwielbiam, wprost kocham, czerwone-mocne i taniczne!". Oczywiście mamy również etykiety i w tym stylu o czym nie omieszkałam jej poinformować. Nadal nie widziałam przyczyny, dla której to nie mogłaby pić swojego ulubionego wina. Według niej problem był większy i bardziej złożony niż by mi się mogło wydawać. Nie zdążyła go jednak wyjawić bo do stolika powrócili jej towarzysze.
  Muszę się przyznać, że babeczka mnie zaintrygowała. Zaprzątnęła mą wyobraźnie na tyle, że wręcz wyczekiwałam aż jej koledzy znowu znikną by podtruwać swoje organizmy nikotyną. Trochę to trwało, ale koniec końców ponownie przy stoliku została tylko ona i n-ty tego wieczoru kieliszek białego wina. "No teraz, mogę, wie pani, się przyznać". Uniosłam tylko brwi w lekkim zdziwieniu, jakbym już o całej sprawie praktycznie zapomniała (co było oczywiście wierutnym kłamstwem), ale przecież nie etycznym jest wścibskie zachowanie. Zebrała się w sobie i wypaliła: "Wie pani, czerwone wina tak barwią zęby!". 

Historia pewnej elegantki
Uwaga! Czerwone wina odbarwiają zęby!/ źródło: winefolly.com

  Nie załapałam. Myślałam może, że to preludium, do szerszego studium na temat niezrozumienia jej gustu przez przyjaciół, i w związku z tym jej osamotnienia... cokolwiek. Ale nie, powtórzyła jeszcze raz, dobitniej: "Czerwone wina tak barwią zęby! Nie mogę sobie na to pozwolić w ludziach, to byłaby katastrofa!".

Biedaczki największą bolączką okazało się to, że mogłaby publicznie pokazać się z zabarwionymi zębami, tudzież jeżykiem i ustami...

W tym miejscu pragnę podziękować swoim przyjaciołom, że w ich towarzystwie mogę pić to na co akurat mam największą ochotę, cieszyć się tym i nie musieć myśleć o wydumanych dyrdymałach. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...