Historia ta wydarzyła się dawno temu, w szalonych latach 90tych. To dla mnie szczęśliwe czasy. Człowiek przejmował się swoją pierwszą pałą z matematyki, a o świecie wina nie wiedział nic. 

 Wspomniana historia jest jednak z winem ściśle związana. Opowiada się ją w mojej rodzinie tak często, że stała się legendą. Legendą w której niejednokrotnie zmieniały się czas, miejsce czy współuczestnicy, jednak nie sedno sprawy. A jest nim międzynarodowy skandal z korkiem...

czyli jak Polak z Włochem wino otwierali.



czyli jak otworzyć wino bez korkociągu/ otwieracza/  trybuszona?


  Ach, tak bardzo chciałabym być artystą... Najlepiej artystą- malarzem. Ale uprzedzam, tylko takim bardzo sławnym! I nie chodzi o blichtr, uznanie, pieniądze i sławę. No a jeśli nie wiadomo o co chodzi, to na pewno chodzi o wino. 

I to nie byle jakie!


Mouton Rothschild
 Czerwone wino rozlewa się po pękatym kieliszku i już widać i czuć już, że to nie żaden fircyk w zalotach ale poważny i stateczny jegomość.

Żadnych przy nim głupostek!


 Zachęca raczej do wspólnego filozoficzno-egzystencjalnego dyskursu niż płomiennego romansu- no prawdziwy dżentelmen. Trzeba go jeszcze mocniej rozkołysać, a z chęcią opowie Ci ciąg dalszy swojej historii.

Łzy wina

  Czytając recenzje kolejnych i kolejnych win naszła mnie myśl nie tyle co odkrywcza, co dobitna w swoim wydźwięku. Wówczas w całej swojej rozciągłości dotarło do mnie czym różni się podejście do wina Winomanów, a innych ludzi.

  Uderzyło mnie jak piorunem, że przecież w zasadzie to myślę, mówię i piszę o winie jak o żywej istocie. Tak samo jak inni mi podobni- używam szalonej antropomorfizacji.


  To nie tylko trunek, to wręcz pewna osobowość.

  Co tu dużo mówić- róż nie ma różowo! Nieodmiennie kojarzy się z kiczem i tandetą. Odkąd Doda zagościła na polskiej scenie muzycznej... róż ma się jeszcze gorzej. Wina o tej barwie przeszły jednak długą drogę do przyzwoitości. Jeszcze niedawno uważane były za prostacki substytut "prawdziwych" win. Obecnie przekonują do siebie coraz więcej Winomanów.


  No przecież wiadomo, że lepsze wina różnią się od gorszych nie tylko zapachem i smakiem, ale i butelką. Butelkę wina lepszego powinno charakteryzować wgłębienie w dnie butelki- a jak płaskie, to do zlewu. Taka flaszka oczywiście ma swój ciężar i waży więcej niż ta bez "dziurki".


Gratuluję, właśnie zostałeś nabity w butelkę, och przepraszam- denko.


 Dekantery używane są moim zdaniem stanowczo za rzadko. Jak mało co łączą w sobie niebywałą estetykę i wytworność z funkcjonalnością. Nie ma lepszej metody by otworzyć nieśmiałe wino i pozwolić mu odkryć to co skrywa w sobie (Ci mocniej stąpający po ziemi stwierdziliby, że po prostu świetnie je napowietrza). No i niezmiennie wprowadza ten uroczysty ton, skupia uwagę. Zwykła butelka niestety nie ma takiej mocy przyciągania. A może się mylę, tak mi tęskno ostatnio do użycia dekantera przy jakimś mocarnym winie...