wtorek, 9 grudnia 2014

Dlaczego warto mieć w domu winomaniaka?

  Mąż po raz kolejny docenił moją pasję. Ostatni raz zrobił to tuż przed moim urodzinami (koniec września) i teraz też nie może się powstrzymać od pochwał. Co tak bardzo podoba mu się w tym równaniu żona+wino?



  Po pierwsze i najważniejsze nie ma problemu z prezentami na przeróżne okoliczności. Ja ogromnie się cieszę jeśli dostanę cokolwiek związanego z winem (bądź je samo). Tak naprawdę- niemalże cała moja winiarska biblioteczka oraz przeróżne gadżety to otrzymane niegdyś prezenty. Mąż to szanuję i konsekwentnie trzyma się rytuału. Myślę też, że odczuwa teraz niemałą ulgę przysłuchując się wielu rozmowom pod tytułem "A ty co kupujesz w prezencie na święta?". Nie należy także do grona spanikowanych i zdezorientowanych facetów kluczących w dzień Wigilii po centrach handlowych. On już wie co mi kupi, a ja wiem, że będę zadowolona- stad u niego taki przypływ ciepłych uczuć w związku z moim zainteresowaniami.

  Po drugie (a dla niego może i po pierwsze) sam na tym korzysta. Tyle razem próbowanych win, dużo dyskusji, rozmów. Gdy na wyprawiane przez mnie duże urodziny każdy z gości przyniósł po butelce wina miałam wręcz wrażenie, że aż zacierał ręce na myśl o wspólnych degustacjach. Doszło do tego, że sam zaczął się ostatnio upominać: "Może wypijemy dziś wieczorem wino?". Oczywiście mężuś rozumie przez to, że gdy on wygodnie rozłoży się na sofie, ja przygotuję kieliszki (nie cierpię gdy się nie błyszczą i nie są wypolerowane) odkorkuję wino, naleję dwie malutkie porcje i podam mu siadając równocześnie obok. Wymieniamy spostrzeżenia, głośno myślimy, a ja systematycznie uzupełniam raz po raz kieliszki by nie zostały puste. I tak w zaciszu domowym mąż ma iście restauracyjny serwis- żyć nie umierać!

 Jeżeli ujęły Was te argumenty nie wahajcie się gdy spotkacie jakiegoś Winofioła! Może uda się Wam zapoznać bliżej jeszcze przed Bożym Narodzeniem?

3 komentarze:

  1. Ha! Z prezentami dla żony też nie mam problemów. Zawsze wiem co jej potrzeba i zakup trwa błyskawicznie. Jakbym miał chodzić po ce-ha i zastanawiać się nad prezentem oznaczałoby to chyba że jestem przegranym człowiekiem bez życia :D

    U mnie w domu druga połowa też docenia (do pewnego stopnia) moją pasję i też czasem sama spyta 'czy mamy otwarte jakieś winko?'. Jako że w domu ja gotuję, przy okazji dobiorę do tego jakiś odpowiedni trunek. Niestety czasem a nawet często słyszę coś o alkoholizmie, bo codziennie, bo przecież wczoraj piliśmy, itd, itp. ;)

    A pod choinkę spodziewam się słynnego atlasu win duetu Robinson/Johnson oraz "Wino i jedzenie" Goldsteina. Nie mówię że się doczekać nie mogę bo wpierw muszę przebrnąć przez "Wino" Domine i "Nowe kroniki wina" Bieńczyka ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. a już myślałem że ktoś z drugi pochwalił pasję winomaniaka, a dokładniej kobieta, a to jednak artykuł samowychwalający o winomaniaczce i z jej perspektywy.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami też trzeba się samemu trochę powychwalać dla własnego zdrowia psychicznego :P
      Niech cała Polska widzi jaka ze mnie dobra żona, o!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...