wtorek, 16 września 2014

Pani Gadżet

  No dobra! Muszę się przyznać- jestem typem gadżeciarza. Uwielbiam te małe ( i większe!) niczemu nie potrzebne duperelki, które mają sprawić, że picie wina stanie się jeszcze bardziej przyjemniejsze. Tak jakby i bez nich nie było!

o kupowaniu gadżetów do wina. Gadżetowe hity i kity

  Mam wśród gadżetów swoje hity i kity. Tak naprawdę w częstym użyciu jest jedynie jeden z nich- stoper na wina musujące. Trudno czasami wypić na raz jedną butlę, więc zamykam flaszkę tym cudeńkiem i na drugi dzień również mogę się bąblami podelektować. Ale uwaga- jeśli myślicie, że wytrzymają one pod takim stoperem dłużej, oj jak duże będzie wasze rozczarowanie.

 Co dziwne, odpowiednią zatyczkę do win spokojnych też mam, ale jakoś w tym przypadku napoczętych butelek nie zostawiam. Coś na zasadzie: 

albo cała do zlewu, albo cała do żołądka. 


O, to mogło by być dobre motto! Zatyczka więc leży i czeka na lepsze czasy. 

o kupowaniu gadżetów do wina. Gadżetowe hity i kity
Bohater w moim domu!

 Inny gadżet, z którym wiązałam wielkie nadzieje, to termometr do mierzenia temperatury podawanego wina. W teorii rzecz niezbędna dla każdego miłośnika wina. A w praktyce? No cóż, wczoraj natknęłam się na niego na dnie szuflady i użyłam po raz pierwszy od roku. Wygrywa z nim metoda organoleptyczna, można by rzec- chałupnicza. Jest trochę za zimne? Pozwólmy mu przez chwilę postać. Jest za ciepłe? To wrzucić na moment do lodówki! Zdaję się na własne odczucia. 

Nie będzie mi termometr wskazywał co mam robić! 


 Z super-gadżetów mogę pochwalić się jeszcze zgrabnym stojakiem przeznaczonym na 1 (słownie: jedną) butelkę wina. Fajnie się prezentuje i można by się pochwalić jakąś dobrą etykietą podczas wizyty gości, ale co włożyłam tam jakąś flaszkę, to już jej nie było. To znaczy była- ale pusta, bez cennej zawartości, w koszu przeznaczonym na szkło.

Wino, jak jedzenie, odpowiednio zaprezentowane wzbudza tym większe pragnienie, więc niestety żadna butelka do odwiedzin gości nie doczekała. 


  Liczba gadżetów w moim domu związanych z winem stale rośnie. Pomimo, że wiem, iż większość duperelek, które kupuje nie są wcale tak niezbędne, to z uporem maniaka powiększam swój zbiór. Ostatnio wypatrzyłam śmieszne znaczniki na kieliszki (mogą być przydatne podczas spotkań i imprez). I do tego po naprawdę okazyjnej cenie! No cóż... niektóre kobiety kupują namiętnie torebki i buty, a niektóre gadżety do wina.

1 komentarz:

  1. Ostatnio robiłem wietrzenie kuchni z niepotrzebnych gratów i jakże wielkie było moje zdziwienie gdy zobaczyłem ile można składować na czterech metrach kwadratowych... Całe auto się tego nazbierało ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...