sobota, 5 lipca 2014

Pokochaj lub znienawidź- Retsina

  Szeroko i głośno mówi się o tym, że mężczyźni intuicji nie mają. Trudno się wykłócać. Jedno jest pewne- jeśli mój szanowny małżonek takowej nie posiada to na pewno ma nosa do win, i oko do etykiet. Butelki do spożycia wybiera metodą, która z boku wygląda na tak zwany "chybił-trafił", ale sam twardo obstawia, że ma system. 

System miał okazję sprawdzić się na Krecie podczas obowiązkowych w takim miejscu zakupów winno-oliwnych.


  Akcja dzieje się w dużym markecie. Większość jego powierzchni przeznaczono pod wspomniane wina i oliwy. Już od wejścia oczy mi się zaświeciły i rozpoczęło się buszowanie pomiędzy regałami. Zalała mnie pierwsza fala- ekscytacji. Jak okiem sięgnąć na półkach same kreteńskie, greckie wina.   Po chwili przyszła i druga fala, tym razem konsternacji. Jak wina greckie to i etykiety greckie. Kontretykieta konsekwentnie- również jedynie w języku największych filozofów. I bądź tu człowieku jednym z nich, stój i myśl co masz wybrać. Ja jestem jednak takim typem, że lubię wiedzieć co kupuję. Obowiązkowo sprawdzam szczep, apelację i typ wina. Na powyższych butelkach jedyną informacją w języku dla mnie zrozumiałym było "Vin de Crete", ewentualnie "Wine of Greece". 

To dla mnie o wiele, wiele za mało.

  No i zaczęło się. Dreptanie od półki do półki, sprawdzanie każdej butelki, próba doczytania się-może znajdę jakieś wskazówki. Mąż, do tej pory na uboczu, zaczął okazywać objawy zniecierpliwienia. Sam w minutę oprzątnął wszystko wzrokiem i pokazał ręką- "kup tę".

  Pomyślałam, że zwariował. Wskazywał butelkę po oranżadzie, zamkniętą w "gustowny" kapsel, płyn w środku był  złotożółty, a cena zachęcająca- całe euro piędziesiąt. Wszystkie przesłanki wskazywały na to, że mąż dziś wieczorem chce raczyć się jabolem! Jak chce, niech ma. Z dziką satysfakcją obiecałam tylko sobie, że dopilnuję by sam wypił całą buteleczkę, do ostatniej kropli. Niech ma nauczkę na przyszłość... 

  Historia jednak potoczyła się inaczej i kilka godzin później wspólnie opróżnialiśmy całą flaszkę.

czyli co to Retsina, czym się charakteryzuje?
Wybór męża- to Retsina!

  Na szczęście okazało się, że to nie żaden "winiacz", a Retsina- jeden z alkoholowych wynalazków Greków. To tradycyjnie wino produkowane najczęściej z popularnej tam odmiany savatiano i... aromatyzowane dodatkiem żywicy. Ujęło mnie ono zupełnie. Zapomniałam wówczas zupełnie o flaszce nie przypominającej butelki prawdziwego wina. 

Nie ocenia się przecież książki po okładce.

  Retsina orzeźwia znakomicie, na upalne dni sprawdza się doskonale. Trzeba ją serwować mocno schłodzoną- nawet do 8 stopni Celsjusza. Intensywnie pachnie lasem, sosną i świerkami. Trzeba jednak powiedzieć głośno- nie każdemu posmakuje. Nie jest to wino łatwe do picia. Retsinę się albo kocha, albo nienawidzi. Tych drugich nie przekonuje wybijający się czasami zapach terpentyny lub środków dezynfekujących (ja to nazywam zapachem szpitalnym). To wino stworzone przez prostych ludzi dla prostych ludzi, więc tradycyjnie pije się je w szklankach, a nie kieliszkach. Tym na razie dajcie odpocząć. Wyciągnijcie za to zakurzone musztardówki i kupcie Retsinę- przecież zbliża się lato!

czyli co to Retsina, czym się charakteryzuje?


1 komentarz:

  1. Po butelce i właśnie kapslu nie pierwszy rzut oka widać, że to retsina:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...