czwartek, 10 lipca 2014

Idzie nowe

  Nastąpił Wielki Wybuch, coś w postaci rewolucji. Na oznaki tychże natknęłam się nie gdzie indziej jak podczas wykonywania zawodowych obowiązków. Na początku tylko małe symptomy tego, że idzie nowe, a potem raptem wielkie "BAM". Dokonało się- alkoholowe gusta Polaków uległy zmianie.

  Zapowiadało się na to od dawna. Już przecież na nikim nie robi wrażenia osoba pijąca wino do obiadu, nawet tego przygotowanego w domu. Whisky (bądź whiskey- zależnie od upodobań) wypijane wieczorem dla chwili relaksu też nie jest zjawiskiem rzadkim lub dziwnym.W takim razie co jest dziwne i na tyle charakterystyczne, by móc ogłosić nadejście nowej ery upodobań alkoholowych naszego narodu? W tym miejscu najlepiej przytoczyć wspomnianą na samym wstępie historię.

  Wyobraź sobie weekendowy wieczór. Wieczór powoli zamienia się w mrok, a razem z nim ułożeni ludzie wszelkich korporacji- w wygłodniałych łowców wrażeń. W tamtą noc takie spragnione alkoholowego rauszu grono nawiedziło również nasz skromny przybytek. Już współczułam barmanowi, którego okrążyli jak szarańcza. To było oczywiste, że zaraz poleje się wóda-królowa polskich zakrapianych imprez. Nie wiem kto się bardziej zdziwił- ja czy on, gdy padło pierwsze zamówienie. Kolejka grappy dla wszystkich! 

  Grappa- włoska duma narodowa, produkowana z resztek pozostałych po produkcji wina. Mocna, ale ma piękny bukiet i aromat, bardzo przyjemny i zróżnicowany. Niestety, ale ziemniaczana wódka może o takim jedynie pomarzyć... Chociaż jedna i druga mają mniej więcej tyle samo procent to grappy nie podaje się zmrożonej- by nie zabijać jej wonności właśnie. Jedną z jej kuzynek jest raki, nad którą rozpływałam się tutaj. I właśnie ten wyszukany alkohol pijany po obiedzie okazał się najlepszym zamiennikiem dla naszej wódki i umęczonych już nią ludzi.


o tym jak grappa wyparła wódkę i czym ona jest
Grappę pija się w fikuśnych kieliszkach co pomaga w jej delektowaniu się /źródło: sippingespresso.com

   Oczywiście po pierwszym rozlaniu grappy przyszedł czas na kolejne i kolejne. Nie ma co się dziwić, trudno przecież jej się oprzeć. Na koniec zostały spożyte wszystkie nasze zapasy, a mocno już rozbawione towarzystwo popłynęło dalej w noc szukając nowych przeżyć.
  Pomyślałam wówczas, że coś musiało się zmienić i się zmieniło. Do tej pory niezachwiana pozycja wódki zaczyna się dziś mocno chwiać i, nomen omen, zataczać. Tym razem stoczyła bitwę z grappą.
Czyżby: "Umarł król, niech żyje król!" ?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...