sobota, 17 maja 2014

Szalony język degustatorów

  Czytając recenzje kolejnych i kolejnych win naszła mnie myśl nie tyle co odkrywcza, co dobitna w swoim wydźwięku. Wówczas w całej swojej rozciągłości dotarło do mnie czym różni się podejście do wina Winomanów, a innych ludzi.

  Uderzyło mnie jak piorunem, że przecież w zasadzie to myślę, mówię i piszę o winie jak o żywej istocie. Tak samo jak inni mi podobni- używam szalonej antropomorfizacji.

  To nie tylko trunek, to wręcz pewna osobowość.


  Uwidacznia się to bezsprzecznie w języku i sposobie przedstawiania wina. Pojawiają się charakterystyki opisujące raczej naszych przyjaciół i sprzymierzeńców niż wyłącznie sfermentowany sok z winogron. Jakby wytworzyła się podczas picia jakaś taka mentalna, cienka nić porozumienia, że wiesz co ci chce TO właśnie wino przekazać.

jak opisywać wino
Wino- istota żywa. Przynajmniej według języka degustatorów.

  I tak, jak na żywą istotę przystało wino ma swoją konkretną budowę. Może być muskularne, krągłe, pełne ciała, jędrne albo zwiewne.

  Do tego możemy mówić o jego wieku- że młodziutkie i jeszcze niedojrzałe, że w swych najlepszych latach i jakże by inaczej w "życiowej formie", że już staruszek. No i w końcu też ma swój kres- zupełnie umiera.

  O charakterze można napisać długą epistołę. 

  Pijamy wina nieśmiałe i zamknięte w sobie, a z drugiej strony zdarza nam się typ agresywny, atakujący wręcz z kieliszka. Delikatne i mocarne. Eleganckie i dystyngowane lub proste i szczere. A może pełne wdzięku? 
Wino może się nam podlizywać, schlebiać i łechtać ego lub skrywać jakąś tajemnicę.

  A ty jakich cech poszukujesz u przyjaciela?

 
 

1 komentarz:

  1. Tak... Kiedyś już ktoś porównywał wino do człowieka. Można i tak. Można różnie pisać o winie. Ważne, aby pisać ciekawie. Wino może występować w różnych kontekstach, bo przecież występowało w takich kontekstach, choćby w kulturze. Polska blogosfera upodobała sobie język "naukowy" i jest on mocno schematyczny. W zasadzie jest to kopiowanie pisania o winie, które jest stosowane przez zawodowych dziennikarzy branżowych. To bardzo mało twórcze podejście i klaustrofobiczne de facto, chodzi o kopiowanie, a nie dziennikarstwo winiarskie. Twoje opisy wykraczają poza tą konwencję i dlatego są ciekawe, a przy tym są takie kobiece, co jest tylko zaletą. Męskie pisanie jest w mainsteamie, brakuje świeżości, a Ty ją właśnie wnosisz. To ciekawy blog właśnie dlatego. Dylematy językowe sprowadzają się w tym rozumieniu do konwencji, która jest wolicjonalną narracją. Lepsza ryzykowna oryginalność, niż konformistyczna zachowawczość. Pozdrawiam DUE.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...