czwartek, 29 maja 2014

Jak Polak z Włochem wino otwierali, czyli międzynarodowy skandal z korkiem

  Historia ta wydarzyła się dawno temu, w szalonych latach 90tych. To dla mnie szczęśliwe czasy. Człowiek przejmował się swoją pierwszą pałą z matematyki, a o świecie wina nie wiedział nic. 

 Wspomniana historia jest jednak z winem ściśle związana. Opowiada się ją w mojej rodzinie tak często, że stała się legendą. Legendą w której niejednokrotnie zmieniały się czas, miejsce czy współuczestnicy, jednak nie sedno sprawy. A jest nim międzynarodowy skandal z korkiem...

czyli jak Polak z Włochem wino otwierali.


czyli jak otworzyć wino bez korkociągu/ otwieracza/  trybuszona?


  Włoch przeżywał pierwszy pobyt w ojczyźnie swojej cudownej narzeczonej. A Polak był jej rodzonym bratem. Ich drogi musiały się zejść! I zeszły się, owszem. Nigdzie indziej jak w salonie mojego rodzinnego domu.


  Polakiem był mój ojciec i pamiętam do dziś ten dzień, gdy cała familia oczekiwała wieczornego pojawienia się gości. Mamusia mieszała bigos doglądając przy tym miliona innych rzeczy (w tym zrazów). Tata zaś od rana mroził pół litra najlepszej polskiej wódki. Jednym słowem- czym chata bogata!

No i w końcu! Pojawili się! 


 Stanęli w drzwiach wprawiając rodzinkę w niemałą konsternację. Obcokrajowiec przywitał się bowiem serdecznie i równocześnie złożył na ręce gospodarzy butelkę czerwonego wina.  Pierwszorzędnego! Mama w popłochu szuka więc jakiegoś nadającego się doń szkła. W końcu wygrzebuje niebywale wówczas szykowne (w jej mniemaniu) kielichy ze rżniętego szkła

Jak otworzyć wino bez korkociągu/ otwieracza/  trybuszona?


 Tata usadził wszystkich gości i czując się widocznie w obowiązku, wygłosił przemówienie powitalne. Bardzo płomienne! Nie chcąc urazić nowego członka rodziny postanowił wznieść toast sprezentowanym chwilę wcześniej winem. Pojawił się jednak istotny problem- w domu nie było żadnego korkociągu by je otworzyć! 

 Włoch, na sam pomysł wepchnięcia korka do środka butelki, żywo zaprotestował.  Dał jasny komunikat, że "prędzej, cholera, po moim trupie". Otwieranie na tak zwanego "buta" również nie wchodziło w grę- biedak bał się śmiertelnie, że butelka nie wytrzyma i pęknie.

Nic to...Nie od dziś wiadomo, że Polak potrafi, a potrzeba matką wynalazków.


 Głowa rodziny w korek wkręciła całkiem sporą śrubę i zaczyna ciągnąć ją kombinerkami ku sobie. Cały salon znieruchomiał. Nawet dziecko nie mrugnęło, nawet pies nie prychnął. Wszyscy obserwują kombinerki w napięciu. Śruba wychodzi razem z korkiem- powoli, powolutku... 

 Po długiej godzinie czasu- zebrani usłyszeli głośne pyknięcie. W końcu można było zabrać się za degustację! Włoch oczywiście przy całej operacji otwierania brał aktywny udział. Narzeczona wspierała go z wielkim zaangażowaniem. Na koniec wieczoru Włoch objął Polaka i przyznał, że to była najlepsza kolacja w jego życiu. Polak Włochowi przytaknął.

czyli jak otworzyć wino bez korkociągu/ otwieracza/ trybuszona?
Taki mały, a taki potrzebny- trybuszon vel. korkociąg

A co do skutków kolacji, były znaczące i następujące:

1) Włoch pokochał szaloną rodzinę swojej narzeczonej,
2) a rodzina jego.
3) Rodzicielka kupiła nowy komplet kieliszków.
4) Okazało się, że te wszystkie wina to naprawdę fascynujący trunek jest i jednak warto się nim zainteresować.


1 komentarz:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...