sobota, 12 kwietnia 2014

Klątwa Katarzyny

  Pewnego uroczego wieczoru miałam przyjemność zapewniać serwis przy kameralnym spotkaniu kilku dżentelmenów. Panowie spotkali się by świętować jakieś wydarzenie, lecz szczerze powiedziawszy do wesołego ucztowania było im baaardzo daleko.

Na ratunek mogła mi przyjść tylko jedna rzecz. 

Przygotowałam więc kilka butelek wina i ruszyłam ku posępnemu stolikowi...



  Grzecznie przedstawiłam się z imienia, a atmosfera stała się jeszcze bardziej gęsta. No trudno, trzeba będzie przebrnąć jakoś do końca-pomyślałam i podejrzewam, że najpewniej zrobili to także oni.

  Zaczęto od przystawki i musującego Prosecco, które wydawało mi się najbardziej rześkie, wesołe, posiadające tak zwane "dobre wibracje". Nic z tego, pierwsza próba ożywienia kolacji spaliła na panewce. Potem było włoskie Pinot Grigio, a nawet burgundzkie Pinot Noir.

  Zauważyłam pozytywne symptomy- panowie w końcu zaczęli rozmawiać między sobą. Przyszedł więc moment na gwóźdź programu, w trakcie którego na stół wjechały ogromne kawały argentyńskiej wołowiny w przedziwnie aromatycznym sosie: słodkawym, lekko jakby śliwkowym, a zarazem zdecydowanym i pieprzno- przyprawowym.

  Przez chwilę przemknęło mi przez myśl Barolo, ale wiedziona jakimś instynktem, chyba szóstym zmysłem postawiłam na wino z... Bułgarii (och, jak mylą się ci Winomani, którzy na dźwięk nazwy tego kraju spluwają z obrzydzeniem! Fakt, co do złego stanu bułgarskiego winiarstwa nie ma co się kłócić. Lata kieratu w Bloku Wschodnim dokonały dzieła zniszczenia. Na szczęście nadszedł czas nowej fali w winnicach i powolnego odbudowywania ich reputacji).

  Butelka, którą zaproponowałam to Twins Cabernet Sauvignon od Katarzyny Estate. Dobre i wyraziste wino o bardzo głębokim kolorze. W nosie owoce leśne z nutką tytoniu, śliwki i czekolady,a usta z nim konsekwentne z dodatkową przyjemnością po aftertaste. 


bułgarskie wino Twins Katarzyna Estate, cabernet sauvignon

Czy bułgarskie wino uratuje kolację? (Źródło zdjęcia: Sommelier Dystrybucja)

  Po prezentacji butelki  i podaniu nazwy dżentelmeni zamarli. Szybko wyjaśniłam, że nie mają czego się obawiać, a "bułgarskie wino" to tylko groźnie brzmi. Gospodarz zrezygnowany polecił bym zaczęła polewać. No i stał się cud! Panowie się ożywili, co mnie ucieszyło- zaczęli analizować pojawiające się w kieliszku aromaty i próbowali nadzwyczaj chętnie, jakby zdziwieni tak wysoką jakością wina z państwa na "Be".

 Gospodarz też się rozluźnił i wtedy pękł- wyjawił mi skrywaną od początku kolacji tajemnicę...

  Otóż ten przemiły jegomość i jego przyjaciele zebrali się wspólnie bo zakończył właśnie tego dnia burzliwe małżeństwo i paskudny rozwód z niejaką Katarzyną. I wszystko stało się jasne, nie dość, że przez cały wieczór biegała przy nich imienniczka harpii (o przepraszam, eksżony) to jeszcze ośmieliła się zaserwować wino od innej Katarzyny!

  Eh, dobrze, że przynajmniej było dobre... Na tyle, że pan poprosił o zachowanie na pamiątkę korka, na którym dużymi drukowanymi literami pisało KATARZYNA.

2 komentarze:

  1. Tytuł złowieszczy.
    Sceneria powieści jak z Hitchcocka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nietypowa i niezwykle intrygująca historia z recenzją w tle. Bardzo mi się podoba :) Trafiłam tutaj dzięki linkowi pozostawionemu na moim fanpage'u pod notką konkursową www.facebook.com/wino.blog. Ponieważ chciałabym Panią nagrodzić, proszę o kontakt: kontakt@wino-blog.pl - Pozdrawiam, Miłośniczka Wina

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...