środa, 16 kwietnia 2014

ABC głupcze!

  Gdy ostatnio wspomniałam, że chciałabym poruszyć na blogu temat "ABC" pewna życzliwa osoba podzieliła się ze mną radą, że przecież czytelnicy "jak by nie było z alfabetem to są chyba zaznajomieni, nie?". Jednak w tym przypadku nie chodziło mi o fragmenty elementarza, a ciekawe zjawisko, do którego tak po prawdzie trudno mi się jednoznacznie ustosunkować.

Więc jak to jest z tym ABC?

  A jest to tak, że to nic innego jak skrót od angielskiego Anything but Chardonnay, które w wolnym tłumaczeniu można ująć jako zuchwałe stwierdzenie "byle nie chardonnay".

  Cóż ten najbardziej popularny szczep na świecie zawinił, że znalazł się na czarnej liście u osób pasjonujących się winem? A no właśnie to, że jest najczęściej spotykany i  uprawiany na całym globie (a Winomaniacy mają to do siebie, że cały czas poszukują czegoś nowego i niespotykanego).


Wniosek: chardonnay jest zbyt mainstreamowe


  Po drugie, równie ważne: rynki zalała fala przeciętnych butelek sygnowanych 100% chardonnay. Skoro szczep potrafi wyrosnąć praktycznie wszędzie, wykorzystują to słabi winiarze produkując masę butelek niczym się między sobą nie różniących. Gdyby tego było mało- swego czasu panowała niezwykła moda polegająca na namiętnym (i czasami niemiłosiernym) jegoż beczkowaniu. Skutkowało to równaniem: chardonnay= nic oprócz masła, karmelu i wanilii.

Kolejne stwierdzenie: nie dość, że jest mainstreamowe to do tego jeszcze przewidywalne!

  Na szczęście co bystrzejsi producenci przestali płynąć z tym nurtem i zaczęli tworzyć także świeże i owocowe wina. Zła sława jakby przycichła, ostracyzm złagodniał...

  Aż tu niespodziewanie, w ciągu mijających kilku dni, zetknęłam się praktycznie kilka razy pod rząd z członkami "klubu ABC". Jeden z panów już w trakcie wymienienia nazwy wina wtrącił pośpiesznie (i trochę lękliwie), iż ma nadzieje, że to nie chardonnay. Podobna sytuacja chwilę potem spotkała mnie przy sąsiednim stoliku wśród eleganckich dam. A wielka szkoda, bo w ręku trzymałam bardzo dobre wino od Louisa Latour...

  I w tym miejscu nasuwa się kwestia trzecia. Z czego, za przeproszeniem, mają być robione Wielkie Białe Burgundy? Meursault? Pouilly-Fuisse? Chablis? O szampanach nie wspominając... Mogę się zgodzić z pierwszymi dwoma zarzutami, ale bez tego poniewieranego chardonnay nie było by również wielu wspaniałych i powszechnie uznanych win!


Takie tam chardonnay... / źródło: financesonline.com

Trzeba to powiedzieć głośnio i dobitnie- chardonnay potrafi być cudowne drodzy wyznawcy "ABC"!

4 komentarze:

  1. Jest też drugi klub - Anything But Cabernet

    Jongleur

    OdpowiedzUsuń
  2. Warto byłoby sprawdzić ilu z tych spotkanych ostatnio alkontentów naprawdę "ma coś" do chardonnay a ilu z nich idzie z falą i wybrzydza bo "tak jest trendy" :) Jeśli naprawdę trafiają tylko na mocnobeczkowe chardonnay i stąd ich wstręt to zaryzykuję twierdzenie ,że w "słabych miejscach" wino piją ! teoria ABC może byłaby do przyjęcia 10lat temu ale dziś wybór świeżych i sympatycznych chardonnay jest mnóstwo ...

    OdpowiedzUsuń
  3. Znałem ten skrót jako Anything But Carlo Rossi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim przypadku i ja się tam zapisuję! :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...