Degusta España to przedsięwzięcie, którego szczerze zazdroszczę warszawiakom. Jakby różnych degustacji mieli mało, to jeszcze Ambasada Hiszpanii w Polsce podjęła się organizacji cyklicznych spotkań, podczas których przybliża bogactwo win z Półwyspu Iberyjskiego wszystkim tym, którzy tematem są zainteresowani.


Spotkania prowadzi Julio César Sobrino - ambasador win hiszpańskich, członek Stowarzyszenia Sommelierów Polskich, Hiszpańskiego Związku Degustatorów Wina (Unión Española de Catadores) oraz Madryckiego Stowarzyszenia Sommelierów (Asociacióan Madrileña de Sumilleres). Gwarantuje to wysoki merytoryczny poziom degustacji i pozwala wynieść z niej naprawdę sporo. 


Już nie raz od swoich kolegów ze stolicy słyszałam pochwalne opinie na temat tej inicjatywy. Tym bardziej ucieszyłam się gdy okazało się, że czerwcowe spotkanie odbędzie się w Poznaniu i to na temat albariño z Rias Baixas! No któż, do cholery, nie lubi albariño?!

 

1) Viñas Y Adegas Galegas D. Pedro de Soutomaior Albariño 2017

To nieskoplikowane młode albariño - bardzo owocowe, rześkie. Dominują w nim aromaty brzoskwini, liczi. Przy złapaniu odrobiny temperatury momentalnie w kieliszku wybija alkohol, za co daję małego minusa. Na tę chwilę niedostępne w Polsce.

2) Bodegas Eidosela Albariño 2017


Mocno perfumowane, wręcz cukierkowe. Dominują charakterystyczne dla szczepu nuty moreli i dojrzałej nektarynki. Zdecydowanie jest tu mniej kwasowości niż w poprzednim winie, wydaje się przez to trochę bardziej płaskie. Przystępne zarówno smakowo, jak i cenowo - kosztuje jedynie ok. 30zł. Dostępne (czasami) w Biedronce.

3) Bodegas As Laxas Albariño 2017


Wino zdecydowanie ciekawsze od poprzednika. W aromatach oprócz wszędobylskiej moreli pojawia się też skórka pomarańczy. W ustach zdecydowanie lżejsze, trochę pikantne, bardzo cytrusowe, o zdecydowanie wyższej kwasowości. Importerem w Polsce jest Złoto Hiszpanii.

4) Bodegas Martin Codax Albariño 2017


Martin Codax to popularny producent. Marka ta jest dobrze znana przede wszystkim w swoim ojczystym kraju. Ich albariño to klasyczne wydanie tego szczepu, poważniejsze w interpretacji od poprzedników. Jest zrównoważone i bardziej subtelne od pozostałych trzech win. Bardzo rześkie, cytrusowe i brzoskwiniowe, z delikatnymi nutami mineralnymi. Wino przeszło fermentację malolaktyczną - czuć to w bardziej złożonej strukturze, przy ciągłym zachowaniu świetnej kwasowości. W Polsce Martina Codaxa importuje Dom Wina.

5) Adegas Gran Vinum Esencia Diviña Albariño 2017


Wino te powstało ze starych krzewów, których średni wiek wynosi 31 lat. Jest złożone, skoncentrowane i pełne. Ma świetną strukturę, a w aromatach dominuje gruszka, grapefruit i nuty mineralne. Obecnie niedostępne w Polsce.

6) Eulogio Gondar Galiñanes Candes Albariño 2017



Wino, które fermentowało aż przez 30 dni w temperaturze 14-16 stopni Celsjusza. Najbardziej wyraziste są tu aromaty gruszki, żwiru, mokrych kamieni. Usta skoncentrowane, konsekwentne z nosem. Delikatnie wyczuwalny alkohol i tak nie psuje odbioru wina. Albariño te nadal czeka na importera w naszym kraju.

7) Attis Bodegas y Viñedos Lias Finas Albariño 2017


Zwrot "lias finas" oznacza "na osadzie" i użyte jest przy tym winie nieprzypadkowo - dojrzewało minimum 6 miesięcy na drożdżowym osadzie i czuć to bardzo wyraźnie. Jest kremowe, śmietankowe z nutami brioszki. Gratka dla miłośników Werther's Original. To ciekawe wino, warte uwagi. Do Polski sprowadza je Wineonline.

8) Adega Pombal Mytilus 2016


To wino również dojrzewało na osadzie przez okres 4-6 miesięcy. Pomimo to kwasowość jest tu dość wyraźna. Wino jest pikantne, z dominującymi nutami suszonych ziół i z grapefruitową goryczką na finiszu. To nie jest pozycja z kategorii łatwych, lekkich i przyjemnych - nie każdy z szerokiego grona konsumentów doceni jego złożoność. Wino gastronomiczne. Pięknie ewoluuje w kieliszku. Intrygujące. To jedno z najlepszych albariño tego panelu. Jego importerem jest El Catador.

9) Bodegas Castro Martin A2O Sobie Lias 2016


I w tym przypadku wino potraktowano dojrzewaniem na osadzie przez 5-6 miesięcy. Jak mogłabym opisać je w dwóch słowach? Czysta mineralność! To wino dla wszystkich tych, którzy uważają "mineralność" tylko za pusty frazes, degustacyjne słowo-wytrych. Tu dostaną esencję jego znaczenia - żwir, mokrą wełnę, mokre kamienie, deszczowe powietrze i morską bryzę. Do tego w bonusie trochę cytrusów i gruszek. W ustach obok cielistości znajdziemy słoność i pikantność. Albariño od Castro Martina mogłabym pić na litry. Niestety na tę chwilę nie jest dostępne w Polsce. 


Dziewięć rodzajów albariño, każde inne. A tak naprawdę to tylko próbka tego, co może wydać na świat tak wyjątkowe terroir, jakim jest Rias Baixas. Degustacja z Julio zachęciła mnie do dalszego pogłębiania wiedzy na temat tego regionu. Mam wielką nadzieję, że to nie ostatni raz gdy Degusta España zawitała do Poznania.


Ta historia wydarzyła się naprawdę. Opowiedział mi ją mój serdeczny kolega, który usłyszał ją od swojego serdecznego kolegi, któremu przekazała ją jego serdeczna koleżanka, której się historia owa przydarzyła. Koleżanka pracuje w malutkiej rodzinnej winnicy i tego dnia oddelegowana została by przyjąć gości w posiadłości i poprowadzić dla nich degustację. Wybór był nieprzypadkowy - najpłynniej bowiem porozumiewała się po angielsku, a zapowiadani goście przybyć mieli aż zza oceanu.

Dobre wino potrafi pobudzić wyobraźnie, a wyśmienite... rozpalić ją. Czy jest coś, co podnieci wyobraźnie bardziej? Niektórzy powiedzą, że tylko wielkie pieniądze. Bo czy nie jest tak, że samo myślenie o nich może doprowadzić do gorączki? Z resztą, wyśmienite wina i ogromna mamona często chodzą w parze. Stąd też rankingi najdroższych win świata cieszą się niesłabnącym zainteresowaniem. Nie tylko wśród bogaczy! Jak nie można czegoś wypić, to chociaż miło o tym poczytać...


W jednym z ostatnich artykułów rzuciłam stwierdzenie, że kto stoi w miejscu, ten się cofa. Oh, jak dobrze to widać na przykładzie branży winiarskiej w Polsce, która w dużej mierze ciągle jest zdominowana przez dyskonty. Lidl i Biedronka do tej pory, mniej więcej po równo, dzieliły się tym kawałkiem tortu. A potem...

Plan był konkretny.  Joga o poranku, skłony i szpagaty w pierwszych promieniach wślizgujących się do mieszkania. Potem śniadanie:  smoothie lub inne papki warzywno-owocowe.  Długi spacer z psem (mówią, że dobre na krążenie i obniżenie kortyzolu w organizmie). 

Tak warto spędzić wolną niedzielę. 

 


O jodze całkiem zapomniałam i wstałam za późno. Żaden to poranek, gdy zegar jest bliski wybicia południa. Na zewnątrz mroźno i wietrznie.  A do tego sąsiad chyba pali w domu oponami - smród rozlał się po całej okolicy. Dusi i drapie. Pies nie chciał współpracować w sprawie spaceru. Szybkie załatwienie spraw najważniejszych i wyrwał pędem do domu. W sumie jestem mu za to wdzięczna. O zdrowym śniadaniu nawet nie wspomnę. 

Wszak nie ma lepszego śniadania niż mocna kawa. 


Tak więc siedzę z kubkiem czarnej i mocnej jak diabeł kawy i przewijam internet w telefonie. A tam same ważkie tematy: nagrany z ukrycia gołąb-samobójca, bawiące się szczeniaki i kot z petunią na głowie (sic!). Raptem, bach - wyświetla mi się obrazek, nie nowy przecież, wielokrotnie wcześniej widziany.

Obrazek ma przekaz krótki i prosty: "Wino nie zadaje pytań, wino rozumie". 


Setki tysięcy polubień, dziesiątki tysięcy udostępnień. Gdyby mierzyć tą miarą, wyszło by, że mam przed sobą prawdę absolutną i objawioną. A we mnie aż wszystko krzyczy, że to głupota, bujda jest. 


No bo jak to. W dobrym winie pytań przecież się oczekuje i namiętnie szuka. Wybitne wina to te, które zaskakują. Nie walą odpowiedzią między oczy, tylko mnożą przypuszczenia. Pochylasz się nad kieliszkiem i sam przed sobą stawiasz pytania. Przybywa ich z każdym łykiem. Ani myślą odfrunąć. Siedzisz zatem późno w noc starając się uporządkować wszystko to, co w kieliszku i to, co krąży po głowie. Jesteś pewien, że nie zerwiesz się jutro przed świtem. I nawet już Ci nie szkoda tej jogi o poranku.